Czym jest kryzys?

Jako filolog na wstępie pragnę zauważyć, że w języku polskim słowo kryzys ma zabarwienie raczej pejoratywne, wręcz ujemne. Mówimy o kryzysie w związku, kryzysie finansowym, kryzysie wartości, a ostatnio modne jest uwypuklanie kryzysu w Kościele czy kryzysu globalnego spowodowanego pożarami dżungli w Amazonii. Zwłaszcza ciekawa jest ostatnia kwestia w kontekście omawianego dziś przeze mnie tematu. Oglądałem przypadkiem (staram się unikać oglądania telewizji, gdyż na dzień dzisiejszy jej programy nie mają mi nic do zaoferowania) jeden z kanałów informacyjnych. Dziennikarka mówiła właśnie o pożarze „płuc świata”, jakie to ma znaczenie dla całej planety, pojawił się materiał z sesji ONZ, gdzie jeden z sekretarzy wyraził zakłopotanie z powodu tegoż pożaru. Dziennikarka, mocno zezłoszczona i podniecona pożarem, a co za tym idzie kryzysem klimatycznym stwierdziła, że nie mamy czasu na wyrażanie zakłopotania, wzruszanie ramionami, tylko trzeba działać, przeciwdziałać. Co to ma wspólnego z coachingiem?

Słowo kryzys pochodzi od greckiego wyrazu „krisis”, który znaczy ni mniej, ni więcej jak walkę, zmaganie się, punkt zwrotny. Kryzys wiąże się z podejmowaniem decyzji, z wyborami – w sytuacji kryzysowej zawsze trzeba dokonać wyboru. Z etymologii słowa krisis wynika, że jest to określenie na sytuację trudną, ale nie zawsze złą i beznadziejną. Można przecież dokonać zwrotu, wyboru w dobrą stronę. W tym kontekście wypowiedź wcześniej wspomnianej dziennikarki, była ilustracją modelowego działania antykryzysowego. Dziennikarka oczekiwała (podobnie chyba jak my wszyscy) konkretnych działań, wykonania pewnej trudnej i ciężkiej pracy, aby po pierwsze zneutralizować pożar w Amazonii, a po drugie wdrożyć działania zmierzające do odnowy ekosystemu, stworzyć procedury przeciwpożarowe itp. Kryzys, zgodnie z definicją, to reakcja człowieka na zderzenie z sytuacją, z którą dotąd nie miał możliwości się zmierzyć. Dla coacha kryzys to zawsze wskazówka, informacja na temat klienta – co poszło nie tak.

Kryzys ma miejsce wówczas, gdy zawiodły dotychczasowe metody radzenia sobie z problemem lub gdy metody te okazują się niewystarczające w rozwiązaniu problemu. Dochodzi stres, napięcie psychiczne, presja zewnętrzna i wtedy nasz organizm przełącza się w inny tryb funkcjonowania (szerzej o tym w następnych postach).

Widzimy zatem, że kryzys to sytuacja trudna, graniczna, ciężka i złożona. Ale jednocześnie bardzo stymulująca, wymagająca podejmowania decyzji, dokonywania wyboru. Wymagająca działania. Ciekawe informacje przytaczają Dominika Paradowska oraz Joanna Płuciennik w swojej książce „Coaching w sytuacji kryzysowej”. Autorki podają skalę Thomasa Holmesa i Richarda Rahe’a dotyczącą najbardziej stresujących sytuacji w życiu człowieka. Skala jest ciekawa, gdyż choć przeprowadzana w USA (pamiętajmy o tamtejszej rzeczywistości i odmiennej kulturze niż nasza europejska) w wielu krajach Europy wypadła podobnie.

Największym kryzysem według Holmesa i Rahe’a w życiu człowieka jest: śmierć współmałżonka (100% ankietowanych), rozwód (73%), separacja małżeńska (65%), więzienie (60%), śmierć bliskiej osoby (60%). Skala obejmuje około pięćdziesięciu wydarzeń czy sytuacji na co dzień występujących. Nie będę podawał całości (odsyłam do źródeł), na końcu skali są jeszcze urlop (13%), święta Bożego Narodzenia (11%), naruszenie przepisów ruchu drogowego (10%). Niektórzy ankietowani jako wielki kryzys uznawali… zawarcie ślubu, zmianę nawyków żywieniowych czy posiadanie długów. Jeszcze inni za mniejszy kryzys uznli opuszczenie gniazda rodzinnego w wieku 18 lat przez dzieci czy zmianę pracy. Skala kryzysu i to, co nazwiemy kryzysem, zależy w dużej mierze nie tylko od warunków czy kultury w której żyjemy (tu zawsze podaje się za przykład Japonię, gdzie wzięcie urlopu jest sytuacją wysoko kryzysową, gdyż największy odsetek samobójstw w kraju kwitnącej wiśni jest właśnie w trakcie lub po zakończeniu urlopu), ale też od indywidualnych predyspozycji, progu odporności na stres, poziomu radzenia sobie z sytuacją kryzysową. Na pytanie ile trwa kryzys, odpowiedź brzmi jednoznacznie – tyle, ile czasu potrzebujesz, aby się z nim uporać.

Z dalszych postów dowiesz się między innymi, co wywołuje kryzys, co to jest kryzys ostry i chroniczny, co towarzyszy kryzysowi (czyli jak wygląda biologiczna walka organizmu w sytuacji kryzysowej), jakie są rodzaje kryzysów, co wzmacnia/osłabia kryzys oraz jak sobie radzić (do kogo zwrócić się o pomoc) w sytuacji, gdy nie radzimy sobie z kryzysem, jaki nas spotkał. Bo i to niech wybrzmi jako podsumowanie tego posta, kryzys spotka nas w życiu niejeden. Nie jest prawdą, że są/istnieją na ziemi ludzie, którzy nie doświadczają kryzysu, nigdy się z taką sytuacją nie spotkali. Kryzys dopada każdego. Ale też każdy ma dzięki kryzysowi właśnie szansę na rozwój, na dokonanie właściwych wyborów, na podjęcie decyzji. Zapraszam do lektury kolejnych postów na ten temat.

Komentarz