Po co nam coaching?

Kto wymyślił coaching? Jaka jest jego definicja? Po co on w ogóle jest? Zajmując się coachingiem na poważnie i profesjonalnie łatwiej odpowiedzieć na pytanie czy coaching nie jest? Dlaczego? Ponieważ w naszym kraju ostatnimi czasy zapanowała niezdrowa moda nazywania wszystkiego, co dotyczy samorozwoju coachingiem. Mamy coaching diety, coaching związku, coaching sprzedaży. Z wielu dostępnych książek o coachingu jest na polskim rynku pozycja zatytułowana „Boży coaching”, w której autorka pisze o wszystkim, tylko nie o tym, co zawarte jest w tytule jej pracy. Niestety wielu ludzi traktuje to narzędzie, wspaniałe narzędzie do pracy z drugim człowiekiem jako wytrych czy chwyt reklamowy. Zawodowi coache byli nawet w stanie zmienić nazwę swej profesji, gdyż coaching miał i chyba niestety ma do dziś niezbyt dobrą prasę. Jak się w tym odnaleźć? Czy można się jeszcze przekonać do coachingu?

Jedna z definicji, którą lubię najbardziej, a którą zamieścił Eric Parsloe w książce Coaching i mentoring. Strategie, taktyki, techniki, mówi, że coaching to rozmowy odbywające się w konkretnym i mającym czteroetapową strukturę procesie. Nie jest to, jak pisze dalej autor, magia, czarodziejskie hokus-pokus, zaklęcie. Coaching to nie jedno spotkanie, ale proces dziejący się na (oraz pomiędzy) kilku spotkaniach. Spotkania, często nazywane sesjami są rozłożone w czasie. Widzimy zatem, że proces coachingu to nie to samo co kilkugodzinne warsztaty z budowy wizerunku. Na kilku godzinach szkolenia możemy się nauczyć metody pracy coachingowej. Rzeczywiście tak jest (o tym w dalszych artykułach). Ale proces coachingu wymaga czasu. Oraz pracy. Etymologicznie słowo coaching pochodzi od angielskiego słowa coach – powóz, dyliżans. Coaching ma zatem związek z podróżą czyli ze zmianą. Przemieszczanie się od punktu a do punktu b. Bardzo szybko słowo coach weszło do języka sportu, gdzie coachem nazywa się kogoś, kto prowadzi czy może lepiej towarzyszy drużynie. Nie trenuje drużynę, ale jej towarzyszy. Wydobywa potencjał oraz mocne strony, które w niej tkwią.

Dzięki coachingowi, z założenia ma wzrosnąć rozwój klienta. Klient nazywany coachee przychodzi na sesję, gdzie pracuje z coachem, ale też pracuje między sesjami. Widzimy zatem, że proces wymaga od klienta zaangażowania i pracy. Skuteczny coaching sprawia, że klient rozwija się w dowolnym obszarze, na którym pracuje z coachem. Bardzo ważne są relacje: klient musi ufać coachowi, coach ma zapewnić pełną dyskrecję oraz warunki, w których coachee będzie czuł pełną swobodę i otwartość. Proces coachingowy ma cztery etapy: analiza potrzeb lub pragnień, planowanie i określenie celu, wdrożenie planu w życie za pomocą narzędzi i zasobów oraz na koniec ocena rezultatów.

W coachingu zawsze, powtarzam zawsze chodzi o wspieranie konkretnej osoby w wykorzystywaniu jej potencjału czyli wszystkich zasobów, jakimi dana osoba dysponuje. Co to w praktyce oznacza? Nie każdy w danym etapie życia na coaching się nadaje lub coachingu potrzebuje. Coaching nie jest psychoterapią: przypomnijmy psychoterapia polega na leczeniu problemów natury psychicznej zaś coaching wspiera rozwój osób zdrowych. Istnieje co prawda typ coachingu zwany coachingiem kryzysowym, ale ma on zupełnie inną strukturę niż coaching klasyczny (szerzej o tym typie coachingu w następnych artykułach). Coach nie powie nam jak żyć! Przynajmniej nie powinien tego robić. Dlaczego? Bo coach pyta, docieka, wydobywa znajdujący się w nas potencjał, którego my sami wydobyć nie jesteśmy zdolni. Jeżeli coach zaczyna dyrektywnie mówić „zrób to”, „wykonaj tamto”, to wówczas mamy do czynienia z mentoringiem lub z doradztwem. Jeżeli my sami oczekujemy porad od coacha, to znaczy, że mamy złe oczekiwania wobec procesu. Coach towarzyszy, kroczy naszą drogą, ale nie narzuconą nam, lecz naszą drogą razem z nami. Coach zadaje pytania. Za co mu płacimy, często bardzo duże pieniądze? Za to, że coach zada nam właściwe pytanie. Pytanie, które coś w nas poruszy, sprawi, że zatrzymamy się nad danym obszarem czy problemem. Owszem, są w trakcie procesu prace domowe, coach zadaje zadania. Ale mają one na celu wyćwiczenie umiejętności do których doszliśmy podczas sesji. Wykonanie lub nie wykonanie zadania przez coachee jest również ważną informacją dla coacha.

Dlaczego ja zajmuję się coachingiem? Bo uważam - i piszę to z pełną świadomością, - że coaching to doskonałe narzędzie do pracy z drugim człowiekiem. Jako nauczyciel wielokrotnie korzystam z tej metody w pracy z uczniami. Coaching uczy uważności, obserwacji, skupienia na kliencie – coach ma być lustrem dla coachee a nie jego idolem. Nie myślcie, że jako nauczycielowi jest mi łatwiej. Wręcz przeciwnie. Długo musiałem się uczyć jak pozbyć się nauczycielskiej dyrektywności, wydawania poleceń klientom mojego coachingu. Jeżeli wy również chcecie dokonać zmian ( mogą być małe), macie na uwadze własny rozwój lub przeciwnie nie wiecie jak to zrobić, warto na coaching się wybrać. Chociażby dlatego, że być może okaże się, że potrzebujecie czegoś innego np. treningu motywacyjnego lub interwencji kryzysowej. W kolejnych artykułach napiszę min. jak coaching wygląda na tle innych form rozwoju osobistego oraz jaki powinien być dobry coach. Zapraszam do lektury kolejnych postów. Do zobaczenia!

Komentarz