Z czym do coacha?

Panie doktorze, mam problem, czyli „z czym do coacha”?

Na pewno nie z kopertą bo, tu was pewnie zaskoczę, coachowie mają (powinni mieć) swój kodeks etyczny. Pisałem już czym coaching jest, toteż nie chcę się powtarzać, ale jedno trzeba podkreślać przy każdej okazji – coaching nie jest dla każdego, ani też nie jest lekarstwem na wszystko. W ogóle nie jest lekarstwem. Ale po kolei.

Jeżeli potrzebujemy rozwoju zawodowego, wskazówek jak radzić sobie na danym stanowisku, jak sobie poradzić z tym, a nie innym problemem oraz jeśli szukamy osoby kompetentnej w danej dziedzinie, to na pewno nie idziemy do coacha. Od takich spraw jest mentor oraz proces zwany mentoringiem. Najlepszą ilustracją mentoringu jest relacja między bohaterami Jedi z Gwiezdnych wojen. Luke Skywalker chce zostać rycerzem Jedi, otrzymuje więc mentora (mistrza), który wtajemnicza go we wszystkie tajniki sztuki walki mieczem świetlnym. Mistrz Joda, Obi Wan Kenobi, nie są towarzyszami w drodze Luka Skywalkera, ale jego przewodnikami. Mistrz przekazuje wiedzę uczniowi. To mentoring. Nie coaching.

Jeżeli wydaje się wam, że skoro coach znaczy po angielsku trener, to uczestnicząc w szkoleniach czy treningach uczestniczymy w procesie coachingowym, to wyprowadzę was z błędu: uczestniczycie w szkoleniach, w treningach, ale nie w procesie coachingowym. W krajach anglosaskich coach to nie to samo co trener, choć często to on stoi na czele drużyny czy zespołu. Widać to zwłaszcza na przykładzie Premiership, czyli angielskiej ligi piłki nożnej. Tam nie ma trenera Manchesteru United czy Arsenalu Londyn. Są menedżerowie tychże drużyn. Oni nie trenują, nie szkolą zawodników. Menedżer w Premiership ma pod sobą kilku trenerów, szkoleniowców. On zarządza procesem, opracowuje taktykę, strategię, bierze udział w posiedzeniach właścicieli klubów, opracowuje strategie transferowe, podejmuje decyzje. Coach podobnie: nie szkoli, nie trenuje. Od tego są szkoleniowcy czy trenerzy. Coach towarzyszy drużynie, coach kieruje procesem/procesami w drużynie itp. Jeżeli idziecie po poradę, rozwiązanie, coach nie pomoże. Przynajmniej nie powinien wtedy mówić o coachingu.

Czym wreszcie coaching różni się od psychoterapii? Psychoterapia zajmuje się przeszłością, przywróceniem równowagi psychicznej, klient jest pacjentem, bardzo ściśle określone są zasady współpracy między pacjentem a terapeutą i rzecz najważniejsza – psychoterapia to proces długoterminowy. Coach zajmuje się „tu i teraz”, czyli teraźniejszością i przyszłością, towarzyszy klientowi, który nie jest pacjentem. Klient coachingu ma pełen dostęp do swoich zasobów i jest ich w pełni świadomy. Wreszcie coaching trwa od czterech do ośmiu spotkań. Najważniejsze zmiany zachodzą w czasie między sesjami. Coach nie narzuca, nie doradza, nie szkoli. Towarzyszy w procesie zmiany, zadaje pytania, pomaga klientowi zobaczyć różne perspektywy. Jest lustrem w procesie.

Oczywiście na sesjach coachigowych może się okazać, że klient przyszedł na coaching, a potrzebuje czegoś innego (mentoringu, terapii itp.) Mądry coach zawsze zaczyna od sesji zero, gdzie stara się poznać klienta, zobaczyć, z czym przychodzi. Informuje też klienta o swoich obserwacjach. Ale nie zawsze tak jest. Jak zatem rozpoznać dobrego coacha? Jakie cechy powinien mieć? O tym będzie mój kolejny post. Zapraszam!

Komentarz